Brutus z Kiszyniowa, czyli „gra o tron” po izraelsku

Kim jest polityk, który wywołał największy od lat kryzys polityczny w Państwie Żydowskim i wbił nóż w plecy Benjaminowi Netanjahu? To jego wieloletni sojusznik, lider partii Yisrael Beitenu, Avigdor Lieberman. Wszystko wskazuje na to, że podjął grę o wyższą stawkę niż tylko bycie jednym z mniejszych koalicjantów Bibiego. Netanjahu już po raz piąty miał stanąć na czele rządu, mimo kierowanych pod jego adresem trzech poważnych zarzutów o korupcję. W wyborach 9 kwietnia Likud dostał 35 ze 120 miejsc w Knesecie. Tyle samo dostał opozycyjny centrowy blok Kahol Lavan (Niebiesko-Biali).  Ale to Netanjahu miał większe możliwości koalicyjne. Prawica, czyli Likud, wraz z sojuszniczymi, prawicowymi i ultraortodoksyjnymi formacjami dysponowały w parlamencie łącznie 65 miejscami w 120-osobowym Knesecie. Więc prezydent misję sformowania rządu powierzył Netanjahu. Ku zaskoczeniu wszystkich, a najbardziej chyba jego własnemu, szef Likudu nie zdołał znaleźć większości. Okazało się bowiem, że nie może liczyć na kluczowe pięć mandatów należące do odwołującej się do imigrantów z byłego ZSRS partii Yisrael Beitenu (Nasz Dom Izrael). Człowiekiem, który wbił nóż w plecy Netanjahu, okazał się jego wieloletni sojusznik, lider partii Yisrael Beitenu, Avigdor Lieberman. Wszystko wskazuje na to, że od początku nie planował on wejścia do rządu z ultraortodoksami, że podjął grę o wyższą stawkę niż tylko bycie jednym z mniejszych koalicjantów Netanjahu. W efekcie pierwszy raz w 71-letniej
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze