Człowiek, który zbudował myślenie od nowa

Gdy XIII-wieczna Europa osuwała się w ślepą uliczkę rozwoju, a jej spory intelektualne niemal doprowadziły do wyrzeczenia się nauki jako niemoralnej, jeden człowiek przełamał opory i zawrócił okręt Zachodu na właściwy kurs. Święty Tomasz z Akwinu zmienił zasady myślenia i odpowiedział nawet na te pytania, których wówczas nie zadano – a które pojawiają się dzisiaj.

Jak to możliwe, że 800 lat po narodzinach św. Tomasza z Akwinu protestanccy i ateistyczni publicyści wciąż nie potrafią sobie poradzić z najprostszymi tezami tego doktora Kościoła? Funkcjonujące w obiegowej opinii przekonanie o konflikcie wiary i nauki pojawiło się właśnie w dobie pełnego średniowiecza i ów problem jednym erudycyjnym cięciem potężny dominikanin przeciął dzięki ścisłej logice i gruntownej wiedzy. Późniejsi protestanci odeszli od myśli Akwinaty i do dziś borykają się z problemem pogodzenia na przykład teorii ewolucji z aktem stworzenia świata przez Boga czy z koncepcją wolnej woli człowieka. Na niezrozumieniu Akwinaty wyrósł późniejszy ateizm.
Ale oprócz ponadczasowości wniosków św. Tomasza, które przyjął później cały Kościół katolicki, Akwinata rozwiązał też wiele krytycznych zagadnień, które nękały XIII wiek, i w błyskotliwych dyskusjach pokonał swoich intelektualnych adwersarzy. Można powiedzieć więcej – wracając do klasycznej myśli prowadzenia debaty, dominikanin wytyczył nowe standardy sporu opartego na prawdziwych tezach, argumentach i przykładach, dosłownie przywrócił Zachodowi logikę.

Tytan pracy
Nieodżałowaną stratą dla ludzkości był dzień 7 marca 1274 roku, gdy zaledwie 49-letni mnich dokonał swojego żywota. Wiadomo, że w średniowieczu statystycznie ludzie żyli nie dłużej niż 30 lat, ale odliczając choroby dzieciństwa i poległych na wojnie, intelektualiści pokroju Tomasza z Akwinu śmiało mogli tworzyć także w siódmej dekadzie swojego życia. Oprócz różnych przypadłości fizycznych dominikanina, jemu współcześni nie...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: