Smoleńsk – pamiętamy

Dziewięć lat. Czasami trudno w to uwierzyć. Z perspektywy minionego czasu lepiej widać pełnię dramatu smoleńskiego.

Na początku były szok i ogromne emocje. Dziś patrzymy na tę tragedię ciągle smutnym, lecz już nieco spokojniejszym okiem. Nie ulega wątpliwości, iż śmierć polskiej delegacji z prezydentem Lechem Kaczyńskim ciągle jest głęboką raną w tkance społecznej. Z jednej strony to normalne – wszak doszło do niewyobrażalnej tragedii, nie tylko w wymiarze państwowym, lecz przede wszystkim ludzkim. Jednak z tym Polska z czasem by sobie poradziła – przeszlibyśmy żałobę i jako wspólnota pamiętalibyśmy o tych, którzy zginęli. Ale jest i druga strona doświadczenia, z którym musieliśmy się zmierzyć rankiem 10 kwietnia 2010 roku. To kłamstwo i pogarda. Straszliwy finał lotu polskiej delegacji i pierwsze pytania o przyczynę tragedii uwolniły zdziczenie, którego w Polsce na taką skalę nie widziano od czasów głębokiego komunizmu. Zupełnie bezduszne seanse nienawiści wobec zmarłych i pragnących ich wspominać. Brutalne próby walki z pamięcią. W końcu także ukrywanie faktów dotyczących wszelkich aspektów podróży głowy państwa wraz z towarzyszącą delegacją do Katynia. Upływający czas zniekształca pamięć – ale niepodobna zapomnieć, iż w ten proceder zaangażowane były wszystkie uczestniczące w sprawie instytucje państwa. Zupełnie tak, jakby informacje, fakty miały stanowić dla nich zagrożenie. Rządząca wówczas siła polityczna i wspierające ją media uznały, że wyjaśnienie Smoleńska jest dla nich śmiertelnie niebezpieczne, a jedynym ratunkiem jest matactwo. Wciąż nie znamy odpowiedzi na pytanie o powody takiej oceny własnego położenia. Na zdrowy rozum – działanie powinno być odwrotne – tylko pełna transparentność pozwoli komuś niewinnemu odsunąć od siebie podejrzenia. Proszę zobaczyć, iż paradoksalnie to obóz wówczas rządzący, dziś pozostający w opozycji, targany jest silniejszymi emocjami dotyczącymi 10 kwietnia 2010 roku. Dramat smoleński znacznie...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: