Król piłkarzy, który znał na pamięć „Pana Tadeusza”

Drewniana bramka Cracovii, a w niej Józef Piłsudski wśród zawodników. Obok brygadiera stoją Edward Rydz-Śmigły i Józef Kałuża. To zdjęcie fotograf zrobił w 1917 roku, na krótko przed aresztowaniem Piłsudskiego przez Niemców i umieszczeniem w twierdzy w Magdeburgu, gdy legionowe drużyny piłkarskie grały z Cracovią. Dziś stadion Cracovii im. Józefa Piłsudskiego mieści się przy ulicy Józefa Kałuży. Ale fakt, że Kałuża był jedną z największych legend polskiej piłki i trenerem reprezentacji, który odniósł największe sukcesy przed Kazimierzem Górskim, nie jest powszechnie obecny w polskiej świadomości.

Józef Kałuża – legenda nie umiera nigdy” – głosi jednak z flag kibiców Cracovii. „Napoleon polskiego piłkarstwa”, „Krakowski Messi” – ten stary i nowy przydomek Józefa Kałuży wymieniały jednym tchem media, gdy w 2017 roku z inicjatywy kibiców stanął w Krakowie jego pomnik.
Zarówno od Napoleona, jak i Messiego był trzy centymetry… niższy – mierzył zaledwie 166 centymetrów. Faktem jest natomiast, że miał – w rzecz jasna nieporównywalnych czasach – zbliżone do sławnego Argentyńczyka statystyki. Według jednej z nich jako piłkarz w 416 meczach zdobył 465 bramek – wliczając w to mecze w Cracovii, reprezentacji Krakowa i reprezentacji Polski. Mimo że nie wykonywał rzutów karnych ani wolnych!
Najlepszy trener przez Kazimierzem Górskim
Potem jako trener reprezentacji Polski zdobył z nią czwarte miejsce na Olimpiadzie w Berlinie w 1936 roku i jako pierwszy doprowadził do awansu na Mistrzostwa Świata w 1938 roku, gdzie nasza reprezentacja rozegrała jeden z najpiękniejszych meczy w swej historii, przegrywając z Brazylią 5:6. A tuż przed wojną reprezentacja pod wodzą Kałuży pokonała wicemistrzów świata Węgrów 4:2. Na następny awans na Mundial Polska czekała aż do 1974 roku, gdy reprezentację trenował Kazimierz Górski…
Te statystyki nie oddają jeszcze jednej ważnej roli Kałuży – w niepodległej Polsce był on współtwórcą...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: