Wojna o Bajkał, czyli chińska ekspansja na Rosyjskim Dalekim Wschodzie

Był 28 maja 1858 roku. Generał-gubernator Wschodniej Syberii Nikołaj Murawjow-Amurski oraz Yishan, wysłannik cesarskiego dworu w Pekinie, spotkali się w chińskim miasteczku Aigun, na prawym brzegu Amuru. Podpisali w imieniu swych władców traktat, który przekazywał ziemie po lewej stronie rzeki Rosji. Chiny miały zatrzymać prawobrzeże Amuru aż po rzekę Ussuri. Kraj Ussuryjski miał się póki co znaleźć pod wspólną administracją obu państw... Większość historyków chińskich uważa traktat w Aigun (podobnie jak traktaty w Pekinie i Tiencin) za niesprawiedliwy, bo narzucony przez silną Rosję słabym Chinom. Co ciekawe, samo Aigun zyskało potem inną nazwę. Rosjanie mówili Zabajkalsk, Chińczycy nazwali je Heihe. Ale w czerwcu 2015 roku przywrócili historyczną nazwę Aigun. Pekin nie krył nawet, że w ten sposób chce przypomnieć, że w przeszłości Rosja odebrała Chinom ogromne obszary na Dalekim Wschodzie – traktat z Aigun jest symbolem tej rosyjskiej ekspansji. Przywrócenie starej nazwy wywołało euforię w nacjonalistycznych kręgach chińskich, które coraz głośniej domagają się od Moskwy oficjalnych przeprosin za politykę carskiej Rosji wobec Chin. To pierwszy krok do postawienia żądań zwrotu terytoriów w tym regionie. Co ciekawe, oficjalnie władze w tej sprawie milczą, ale też nie widać, by próbowały zamykać usta „rewizjonistom” – o co przecież nietrudno w komunistycznym reżimie. Tym bardziej że takie nacjonalistyczne ruchy, jak Baodiao, w ogóle nie mogłyby działać bez
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze