Pomimo wszystko wciąż bezpieczna wyspa

Szybko przeliczam sobie upiorną statystykę zabójstw. Wynika z niej, że dziennie mordują tu dwójkę mieszkańców. Wolę czym prędzej opuścić to miasto. I pojechać kawałek dalej. Nadal jednak w Hondurasie. To w końcu do tego państwa przyjechałem. David skroluje myszą kolejne mejle na swojej skrzynce mejlowej. I znów to samo. „Cześć. Wybieram się do Hondurasu. Mój samolot ląduje na lotnisku w San Pedro Sula. Czy to na pewno bezpieczne miejsce? Czy może lepiej zmienić destynację?”. David tylko ciężko wzdycha. Po kilku chwilach otwiera kolejną wiadomość. Zatytułowaną z kolei słowami: „Prośba o pomoc”. W treści podobne pytanie do tego poprzedniego: „Czy wychodząc pod wieczór z lotniska może grozić mi, że ktoś mnie postrzeli?”. Nie, wystarczy. Na dziś jest już tego zdecydowanie za dużo. David wyłącza komputer. I prostując się na fotelu, oddycha z ulgą. Dziś nie będzie nawet obrabiał zrobionych wczoraj zdjęć. Trudno. Tym razem to praca poczeka. Musi odetchnąć.Dziewięciolatkowie na usługach mafii David jest fotografem. Robi zdjęcia modelkom. Ma pieniądze. Żyje na poziomie. Urodził się tutaj, w San Pedro Sula. W północnym Hondurasie. W międzyczasie mieszkał też w Niemczech, w Panamie. Tęsknota jednak zwyciężyła. Wrócił do rodzinnego miasta. Dziś odwiedzają go jego zagraniczni koledzy. Wypytując uprzednio o bezpieczeństwo w jego rodzimym mieście. David ma jednak serdecznie dość ciągłego tłumaczenia, że nic im tu nie grozi. Dobrze wie, że nie przebije się
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze