Wiatr w złocistych włosach i szmugiel przez góry

Jako kilkuletnia dziewczynka z Zakopanego wzięła udział w dziecięcych zawodach narciarskich zainicjowanych przez pisarza Kornela Makuszyńskiego, autora „Koziołka matołka”. Wygrała. A potem wyrosła nie tylko na niezwykłą piękność, lecz także na dziewięciokrotną narciarską mistrzynię Polski w konkurencjach alpejskich. Gdy wybuchła wojna, została kurierem tatrzańskim, żołnierzem Związku Walki Zbrojnej. Aresztowana i torturowana przez Niemców, nie wydała nikogo. Miała 23 lata, gdy Niemcy ją rozstrzelali. Helena Marusarzówna zginęła z pieśnią maryjną na ustach. „Gdy będziesz na Kasprowym Wierchu, wstąp do restauracji na szczycie. Nie musisz nic kupować. Z pewnością twój wzrok przykuje długi rząd fotografii na ścianach. Kilkadziesiąt portretów – głównie mężczyzn. Wśród nich piękna, delikatna, kobieca twarz otoczona warkoczami” – tak reklamuje się dziś portal NaszKasprowy.pl Polskich Kolei Linowych, niedawno odzyskanych przez polskie państwo… W bielućkiej przestrzeni z wiatrami mknie Urodno dziywcyna, Wiater w złociste włosy jej dmie, Niebieskie ocy rosi łza, Mróz lico w rumień ścino... Cy to boginka? Nie, chyba sama zimowo bogini! – tak Helenę Marusarzównę widział góralski poeta Adam Pach. Ponieważ zabili ją Niemcy, należała do tych sportowców, o których wolno było mówić w PRL, istniał przecież znany wszystkim interesującym się wówczas sportami zimowymi Memoriał Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny. Tyle że oczywiście nie wolno było mówić wszystkiego.
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze