Egzorcyści kontra zombie

Serial „Kingdom”, oryginalna produkcja Netfliksa z Korei Południowej, zapowiadany był jako duże wydarzenie. Widowiskowe połączenie typowej dla tego kraju kostiumowej opowieści z popularnym nie tylko w dalekiej Azji motywem zombie, budziło zainteresowanie widzów. Jak się okazało, całkiem słusznie.

W Korei Południowej produkcje, których akcję umieszcza się w realiach sprzed kilkuset lat, to stały, ważny segment oferty kinowej i serialowej, kilkanaście lub kilkadziesiąt nawet pozycji rocznie. W 2018 roku pojawiło się na rynku kilka tytułów łączących ten popularny gatunek z horrorem. Jest to o tyle ciekawa sytuacja, że sam horror, z którym widzowie Koreę mogą kojarzyć, od kilku lat przeżywa w tym kraju pewien kryzys. Klasycznych opowieści o szukających sprawiedliwości długowłosych duchach skrzywdzonych kobiet kręci się ostatnio bardzo, bardzo mało, natomiast gatunek próbuje odświeżyć się poprzez rozmaite eksperymenty (formuła „find footage”, krzyżówki z innymi gatunkami czy coraz częstsze sięganie do motywów z religii katolickiej, do czego jeszcze wrócimy). Wielki sukces odniósł natomiast opisywany już przeze mnie w „Nowym Państwie”, lecz fatalnie potraktowany przez polskiego dystrybutora, film „Train to Busan” (polski tytuł – „Zombie Express”).

Lista horrorów kostiumowych
Prawdopodobnie to właśnie jego powodzenie zainspirowało twórców „Kingdom”, tymczasem już nie w telewizji, lecz w kinach w zeszłym roku widzowie zobaczyć mogli oparty na podobnym pomyśle „Rampant”. W filmie Kim Seong-hoona możemy obejrzeć dość typową intrygę historyczną – walkę o tron pomiędzy prawowitym następcą a dotychczasowym ministrem wojny, królobójcą i uzurpatorem. Pierwszy nie jest zbytnio zainteresowany losami kraju, drugi chętnie odwołuje się do patriotycznej retoryki, lecz okoliczności i oczekiwania ludu zmuszą królewskiego syna do walki o swoje prawa i swoich ludzi. Sytuację skomplikuje fakt, że do przeciwników politycznych i ...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: