Za górami, za Sejnami

Fascynujący baśniowy świat polsko-litewskiego pogranicza odkryjemy na najnowszej płycie zespołu Babadag - „Šulinys”. Wielogłosowe, tradycyjne pieśni zaśpiewane we współczesnych  aranżacjach nabierają nowej mocy, powoli odkrywając swoje tajemnice.

Liderka Babadag Ola Bilińska może być rozpoznawalna przez słuchaczy z bardzo różnych kręgów muzycznych. Od ponad piętnastu lat jest związana ze sceną niezależną, a jej nazwisko przewija się w wielu głośnych projektach. Głosu użyczyła m.in. na świetnej płycie zespołu Mitch and Mitch i Zbigniewa Wodeckiego, nagrywała także z Pablopavo, Raphaelem Rogińskim czy Andrzejem Smolikiem. Niezależnie jednak od gatunku – czy byłby to niezbyt skomplikowany bigbitowy przebój Muzyki Końca Lata, kołysanki i pieśni miłosne w języku jidisz czy też elektronika z duetu Buy Buy Butterfly – obok nagrań z jej udziałem trudno przejść obojętnie. Czar jej głosu powoduje, że na wspólnych występach z Ludzikami nawet drętwy baryton Pawła Sołtysa nabiera nagle zaskakującej plastyczności.
Babadag, zespół powstały nieco z literackiej fascynacji prozą Andrzeja Stasiuka, zadebiutował w 2012 roku. Artyści pełnymi garściami czerpali z muzyki tradycyjnej z różnych zakątków świata. Uwagę od początku przyciągał nie tylko ambitnym muzycznym pomysłem, lecz także fenomenalnym składem. Obok Bilińskiej zagrali Maciej Cieślak z zespołu Ścianka, Szymon Tarkowski z Pustek i jeden z najciekawszych polskich perkusistów – Hubert Zemler.

Tymczasem na drugą, świeżo wydaną płytę „Šulinys” przyszło nam czekać aż sześć lat. Od debiutu wiele zmieniło się także w samym zespole. Ze starego składu zostali tylko liderka i perkusista. Dołączyli zaś basista i klawiszowiec Sebastian Witkowski oraz gitarzysta Igor Nikiforow. Albumy oddziela nie tylko skład osobowy, lecz także geografia. Bilińska opuściła rodzinną Warszawę i zamieszkała na Suwalszczyźnie, a zmiana otoczenia przyniosła nowe muzyczne fascynacje.
Polsko-litewskie...
[pozostało do przeczytania 38% tekstu]
Dostęp do artykułów: