Nie korzyli się przed bolszewikami w togach

Proces członków „bandy rabunkowej NSZ” – jak określano w komunistycznych szmatławcach i radiu podziemną organizację Ligę Walki z Bolszewizmem – trwał tydzień. I choć rozprawie przewodniczył ppłk Julian Polan, stalinowski zbrodniarz sądowy, który wydał co najmniej 60 wyroków śmierci na polskich bohaterów, oskarżeni nie dali się zastraszyć. Nie ukorzyli się przed bolszewikami w togach, nie zaprzeczyli, że walczyli z narzuconą Polakom władzą komunistyczną, bo uważali tę walkę za swój patriotyczny obowiązek. Maria Swianiewicz i Celestyn Stanisław Nagięć poznali się w Węgorzewie latem 1955 roku. Oboje byli zesłańcami na obcej im, choć pięknej, ziemi mazurskiej. Otrzymali nakazy pracy w Państwowym Gospodarstwie Rybackim. Celestyn Nagięć, żołnierz Armii Krajowej, żołnierz podziemnej organizacji Liga Walki z Bolszewizmem, po ośmiu latach opuścił komunistyczne więzienia z dokumentem „obowiązany zameldować się w biurze Milicji w Węgorzewie nie później jak dnia 11 stycznia 1955 r.”. Miał zakaz powrotu do rodzinnego domu w Krakowie, bo matkę i siostrę za karę komuniści eksmitowali stamtąd na Mazury. Maria Swianiewicz była w owym czasie wyróżniającą się absolwentką Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego na Wydziale Rybactwa w Warszawie. Pomimo iż osoby z dużo gorszymi wynikami w nauce otrzymywały propozycje pracy naukowej na uczelni, dla niej nie było tam miejsca. Oboje pochodzili z Kresów – ona północno-wschodnich, z Wilna, jej ojciec, Stanisław Swianiewicz, był przed
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze