Sen o Carogrodzie

W grudniu 1788 roku, po blisko półrocznym oblężeniu, carska armia zdobyła czarnomorską fortecę Oczaków. Nieco ponad trzy lata później Turcja musiała podpisać pokój. Imperium Rosyjskie na dobre usadowiło się nad Morzem Czarnym. Stąd już niedługo ruszyły długie kolumny wojsk na Bałkany. Wojny rosyjsko-tureckie toczyć się miały jeszcze przez sto lat. Przyniosły one niepodległość wielu bałkańskim ludom, ale carowie nigdy nie zrealizowali starego marzenia: nie zdołali zdobyć Stambułu. Sen o Carogrodzie to tak naprawdę twarda geopolityka. Rosja to od stuleci typowe kontynentalne mocarstwo. Oba morskie „okna na świat” (Bałtyk, Morze Czarne) wrogom Moskwy nie jest trudno zamknąć. Nic dziwnego, że od wieków priorytetem polityki rosyjskiej na południu jest uzyskanie jeśli nie kontroli, to swobody żeglugi przez Bosfor. Na nic dominacja na Morzu Czarnym i na jego wybrzeżach, jeśli nie można stąd ruszyć dalej: na Morze Śródziemne i do Lewantu. Dziś wydaje się, że Rosja jest w tym regionie świata najsilniejsza od czasu upadku Związku Sowieckiego. Wygląda też na to, że osiągnęła wspomniany cel.Od upadku do rewanżu W 1991 roku zdarzyła się katastrofa (zwłaszcza dla takich jak Władimir Putin). Wraz z upadkiem ZSRS Rosja została niemal zupełnie odepchnięta od Morza Czarnego. To, co w XVIII i  XIX wieku uzyskali tutaj kolejni carowie, hojnie szafując krwią swych żołnierzy, Moskwa straciła w parę miesięcy, wraz z ogłoszeniem niepodległości przez Ukrainę i 
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze