Dlaczego Rosja przegrywa po kerczeńskiej „bitwie”

Stawianie tylko na siłę w stosunkach ze znacząco słabszym w kwestii potencjału militarnego krajem-oponentem w dzisiejszych czasach nie działa – pisze znany rosyjski niezależny analityk spraw wojskowych Aleksandr Goltz. Tekst pochodzi z 3 grudnia 2018 roku. Ukazał się na stronie Openmedia.io mającą być z założenia platformą, na której swoje opinie i analizy publikują dziennikarze głównie biznesowych mediów, w tym tak znanych tytułów jak „Wiedomosti”, RBK, „Kommiersant” i „Forbes”. Aleksandr Goltz Wojennomorska bójka zorganizowana przez rosyjskich morskich pograniczników w Cieśninie Kerczeńskiej zakończyła się – moim zdaniem – ukraińskim zwycięstwem [ostrzał i zajęcie trzech ukraińskich okrętów oraz aresztowanie ich załóg 25 listopada 2018 roku – przyp. red.]. W tych dniach Kijów przekształcił się w ważnego gracza na międzynarodowej arenie, o czym marzyć nie mógł jeszcze kilka dni wcześniej. Z powodu starcia, które Władimir Putin uznał za mały „pograniczny incydent”, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump odwołał rozmowy z rosyjskim prezydentem. A przecież w Moskwie liczono, że podczas tego spotkania odbędzie się poważny dialog o zamiarach wyjścia Waszyngtonu z Traktatu o likwidacji rakiet pośredniego zasięgu i utrzymywaniu strategicznej stabilności (INF), czyli o kwestiach, od rozstrzygnięcia których bezpośrednio zależy globalne bezpieczeństwo. Na Kremlu zaczęto z przyzwyczajenia żartować, że odmowa Trumpa da Putinowi więcej czasu na inne spotkania.
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze