Gietrzwałdzkie refleksje

Ciągle nie zdajemy sobie sprawy, że dzięki Boskiej mocy sprawczej, gietrzwałdzkim objawieniom nasi przodkowie podnieśli się z kolan, podnieśli się z największego upadku Polski od czasów zaborów. Kiedy polskość, wszystko co polskie, było szargane, opluwane, okazało się, że tam – w Niebie, mówi się po polsku, że po polsku mówi Matka Boża, której możemy w modlitwie powierzyć swoje troski, smutki, bo Ona nas rozumie. Wydaje się, że ciągle nie doceniamy znaczenia objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie dla odzyskania niepodległości przez Polaków. Notabene Gietrzwałd jest jedynym w Polsce i jednym z 12 na świecie miejsc objawień maryjnych uznanych przez Stolicę Apostolską za autentyczne. Nieprzypadkowo Maryja wybrała warmińską wioskę jako miejsce objawień i rok 1877 jako ich czas. W Gietrzwałdzie już od XVI wieku czczono wizerunek Matki Bożej Królowej Niebios, Pani Aniołów. Czas objawień to był okres szczególny w polskiej historii – upadku ducha narodowego, apatii, beznadziei, kiedy po klęsce powstania styczniowego Polacy, przynajmniej ci świadomi narodowo, patrioci pogrążyli się w żałobie i przygnębieniu. Zaborcy z niezwykłą agresją i konsekwencją realizowali plan wynarodowienia naszych przodków, walki z polską mową, polskim Kościołem, który był jedyną opoką w mrocznych czasach zaborów. Dążyli do likwidacji naszych elit politycznych, kulturalnych, duchowych. W zaborze rosyjskim zapanował terror na niespotykaną do tej pory skalę. Na Sybir zaborcy wywieźli 40 tys.
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze