Stare horrory, nowa histeria

Gdy w Polsce, przynajmniej formalnie, upadała komuna, eksplodował rynek wydawniczy. Uliczne stragany pełne były przyciągających oko kolorowych książek. Niedrogich, często byle jak wydawanych, masowo kupowanych przez wygłodniałych fanów gatunków przez komunistyczne wydawnictwa traktowanych po macoszemu. Jednym z elementów tego boomu wydawniczego było zarzucenie polskich ulic książkami z fantastyką w wydaniu najlepszym i najgorszym. A wraz z nią również z horrorem, gatunkiem w PRL praktycznie nieobecnym, zarówno w wersji importowanej, jak i krajowej. Wydawano obok siebie mistrzów gatunku i chałturników, tych drugich kreując u nas na półbogów gatunku. Obok Stephena Kinga wydawano autorów dobrych lub przynajmniej niezłych (James Herbert, Graham Masterton) czy uchodzących za fatalnych, w których specjalizował się gdański Phantom Press. To właśnie temu wydawnictwu stada nastolatków zawdzięczają kontakt z produktami takich wyrobników, jak Guy N. Smith czy Harry Adam Knight. O wielu książkach tych autorów czytelnicy zapomnieli lub chcieliby zapomnieć. Niektóre sceny, również z uchodzącego za reprezentującego niezły poziom Mastertona zatruły wyobraźnię wielu młodym ludziom. Czytelnikom zamierzam ich jednak oszczędzić, lojalnie tylko ostrzegając, że na pewno na nie natrafią, jeśli zdecydują się na bliższy kontakt z którąś z przywołanych pozycji. Oczywiście jeśli nie zrobili tego dwadzieścia parę lat temu.Mistrzowie i rzemieślnicy To właśnie wymiana
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze