Rzeź pod Ostankino. 25. rocznica krwawego października

Nie był to pogrzeb raczkującej rosyjskiej demokracji – rozstrzelanej przez autokratycznego alkoholika. Nie był to też sukces reformatorów i liberałów, którym komuniści rzucali kłody pod nogi. Wydarzenia październikowe z 1993 roku w Moskwie – dużo mniej znane w Polsce od wydarzeń sierpniowych z 1991 roku – to bardzo skomplikowana historia. Z pewnością nie biało-czarna. Jest w niej tylko jeden wygrany: siłowicy. 3 października 1993 roku rozstrzygnęło się, że Rosja będzie autorytarna. Potem czekała już tylko na swego „Putina”. Niemal od samego początku, od sierpnia 1991 roku, ton polityce rosyjskiej nadawał spór kompetencyjny między prezydentem Jelcynem i „reformatorskim” rządem a zdominowanym przez komunistów parlamentem. Na pewno nie sprzyjała sprawnemu funkcjonowaniu państwa także obowiązująca wciąż, wielokrotnie poprawiana, ale i tak dziurawa w nowych realiach konstytucja sowiecka z 1978 roku.Po myśli Jelcyna Rada Najwyższa była jeszcze sowieckim tworem, organem przedstawicielskim, w którym 86 proc. członków było komunistami. Przy coraz bardziej niepopularnych reformach rządu Rada Najwyższa poczuła się na tyle silna, że przez całą drugą połowę 1992 roku odmawiała potwierdzenia nominacji prezydenckiej na stanowisko premiera czołowego zwolennika reform Jegora Gajdara. W końcu Jelcyn musiał pójść na kompromis – w grudniu 1992 roku premierem został były szef Gazpromu Wiktor Czernomyrdin. Ale było kwestią czasu, gdy znów dojdzie do starcia dwóch
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze