Nieuchwytny czynnik

Czy wiedzą Państwo, dlaczego w Polsce sondaże tak często się mylą? Zastanawiałem się nad tym naprawdę wiele lat. Na ogół te sondy źle przewidywały wyniki partii prawicowych, choć często mylą się też co do PSL. Pierwsza odpowiedź, jaka przychodzi do głowy, to taka, że na prowincji trudniej jest przeprowadzić badanie niż w dużych miastach. Nieoczekiwana wygrana Rafała Trzaskowskiego w Warszawie, już w pierwszej turze, i lepszy niż przewidywano wynik Kacpra Płażyńskiego w Gdańsku temu jednak przeczą. Czego więc nie wychwyciły sondażownie? Jaki czynnik wymknął im się spod kontroli? Trzeba wyraźnie przyjrzeć się samym kampaniom wyborczym, by znaleźć wspólny mianownik. Jest nim społeczna mobilizacja. W miejscach, gdzie sztabom wyborczym udało się wywołać oddolny ruch na rzecz swoich kandydatów, wynik był lepszy niż sondaże. Przeprowadzając sondy, bada się i tych wyborców, którzy pójdą głosować, i tych, którzy się wahają, i tych, którzy nie zagłosują. Co ciekawe, frekwencja w sondażach niemal zawsze jest wyższa niż w rzeczywistości. Działa tu efekt wyrwania do tablicy. Lepiej bowiem dla badanego nie pokazywać, że jest się jednostką aspołeczną, która nie chodzi na wybory. Jednak rozkład przewagi głosów tych, którzy idą głosować tylko w sondażu, nad tymi, którzy rzeczywiście oddają głos w lokalu wyborczym, bywa na ogół inny niż rozkład poparcia dla partii. Ten błąd badacze starają się od pewnego czasu eliminować. Czynnik mobilizacji nie daje się wychwycić w 
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze