Wypluć gips wepchnięty w gardło

Dodano: 01/10/2018 - Numer 10 (151)/2018

O zniewoleniu kultury polskiej w komunizmie pisał: „knebluje usta pisarzy, podobnie jak hitlerowcy zapychali usta skazańców gipsem przed publiczną egzekucją na ulicach polskich miast, by nie mogli wznieść w ostatniej chwili okrzyku: »Niech żyje Polska«”. Leopold Kielanowski – lwowiak, reżyser, aktor, pisarz, doktor filozofii – był człowiekiem instytucją niepodległościowej emigracji. Przetrwaniu prawdziwej kultury polskiej, nieskażonej sowieckim wpływem, poświęcił na wygnaniu większość swojego życia. „Ja przed wojną jeździłem na pańskie przedstawienia w Katowicach” – tak przywitał Leopolda Kielanowskiego młodszy od niego o 13 lat aktor Teatru Rapsodycznego. Nazywał się on Karol Wojtyła i był już wtedy papieżem Janem Pawłem II. Kielanowski dzieje Teatru Rapsodycznego, który przetrwał niemiecką okupację, a zniszczony został przez komunistów, opisał na wygnaniu, ale o tym za chwilę.Po wojnie aktorzy nie złożyli broni Teatrem Polskim ZASP w Londynie kierował przez 26 lat, a o jego misji pisał tak: „Aktorzy nasi nie złożyli po wojnie swej broni. W najcięższych chwilach marazmu powojennego i dezorientacji oddziaływali swoją sztuką i żywym polskim słowem na setki tysięcy widzów, zagubionych w obcym środowisku. Nigdy jeszcze w dziejach teatru światowego nie pojawił się ten zadziwiający fakt, żeby zawodowy teatr mógł istnieć poza kręgiem swego narodu przez tak długie lata i przy tym nie spaść do rzędu amatorskich poczynań. Przeciwnie. Doskonalił w
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze