„Kamerdyner” – polska superprodukcja

Ten film jest jak smutna baśń. Plenery, scenografia, kostiumy dają nadzieję na piękne kino sentymentalne. Realia lat 1900–1945 jednak na pieszczotliwości nie pozwalają. Ale Filip Bajon potrafił zrobić kino mroczne i zachwycające jednocześnie. I mimo że odnoszące się do historii sprzed wieku – frapujące i aktualne. Nie rozmawiałem wcześniej z aktorami, nie urządzaliśmy nawet castingu. Pewnego dnia po prostu podyktowałem, kto kogo zagra. Miałem w głowie pewną wizję. Wiedziałem na przykład, że Adam Woronowicz i Anna Radwan stworzą świetny duet. Ale to była intuicja, bo wcześniej z nimi nie współpracowałem. Nikt nie odmówił współpracy – mówił Filip Bajon w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie”.Z precyzją chirurga I nie ma wątpliwości, że dzieło Bajona to twór kompletny i zamknięty, z którego nie można nic ująć i do którego nie można już nic dodać. Każda minuta 2,5-godzinnego filmu jest skrupulatnie przygotowana, każda sylwetka bohatera jest niezwykle spójna, każda scena przeprowadzona jest z precyzją chirurga. Znakomita realizacja idzie w parze ze świetnym scenariuszem Mirosława Piepki, Michała Pruskiego i Marka Klata. O filmie na niemal każdej płaszczyźnie można mówić, że jest superprodukcją. Na planie znalazła się plejada gwiazd: Sebastian Fabijański, Janusz Gajos, Adam Woronowicz, Anna Radwan, Borys Szyc, Kamilla Baar, Marcel Sabat, Łukasz Simlat. Ale same nazwiska nie gwarantują sukcesu. To Bajon czyni ich tu świetnymi aktorami. Prowadzi ich
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze