Wśród kresowych duchów

Antonina i Marian Poniatowscy opiekowali się burakowskim cmentarzykiem, na którym spoczywają powstańcy styczniowi, żołnierze Wojska Polskiego z wojny 1920 r., żołnierze AK. Czyścili groby, stawiali kwiaty, zapalali znicze. Modlili się. Odrzucali propozycje wyjazdu do Polski, choć niełatwy wiedli żywot w zrabowanej przez Sowietów ojczyźnie. Na ich oczach mordowany był kresowy świat. Uważali za swój moralny obowiązek trwanie wśród kresowych duchów. Jadwiga była najmłodszym, piątym dzieckiem w rodzinie Tondryków. Miała samych starszych braci. Tondrykowie od kilku pokoleń mieszkali nad jeziorem Narocz, największym jeziorem nie tylko na Wileńszczyźnie, lecz także w całej II Rzeczypospolitej. Ojciec, Wincenty Tondryk (rocznik 1882), po kilkunastu latach pracy w Ameryce kupił za zarobione za wielką wodą pieniądze gospodarstwo rolne w miejscowości Buraki nad Naroczą w powiecie Postawy. Buraki to była właściwie nazwa folwarku należącego do rodziny Poniatowskich, jak wieść nadnaroczańska niosła – nie wiadomo, czy prawdziwa – spowinowaconej z rodziną ostatniego króla I Rzeczypospolitej.Armia Kresowiaków, zesłańców Najstarszym dzieckiem w domu Tondryków był Władysław, który przyszedł na świat w 1915 r., pięć lat później urodził się Bolesław, w 1922 r. Edward, a w 1924 r. Józef. Jadwiga była dwa lata młodsza od Józefa. Byli kochającą się rodziną. Starsi bracia szczególnie hołubili swoją najmłodszą siostrę, ta z kolei chciała im dorównać w chłopięcych zabawach. Wojna
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze