Czas jastrzębi. Złe wieści dla Kremla

Dezerterów zabijać, wrogów nękać, a Rosję traktować jako jedno z głównych potencjalnych zagrożeń dla Stanów Zjednoczonych – tak jedna z rosyjskich gazet przedstawiła credo nowego szefa amerykańskiej dyplomacji. Mike Pompeo, dotychczasowy dyrektor CIA, były żołnierz i doświadczony kongresmen, konserwatysta z Kansas – to zła wiadomość dla Moskwy. Szczególnie biorąc pod uwagę to, kogo zastępuje i zarazem kto zastępuje jego w Langley. Kiedy Donald Trump wygrał wybory i ogłosił skład nowej administracji, rosyjski deputowany Wiaczesław Nikonow – w szampańskiej atmosferze w Dumie – publicznie wymienił „czterech naszych agentów wpływu w USA”. Doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn, główny strateg Steve Bannon, szef administracji Białego Domu Reince Priebus i sekretarz stanu Rex Tillerson. Ten ostatni jako prezes ExxonMobil zawierał kontrakty w Rosji już w latach 90. XX wieku. Właśnie wtedy blisko poznał obecnego szefa Rosniefti, Igora Sieczina, wtedy pracującego w merostwie petersburskim z Władimirem Putinem. W tamtych latach Tillerson dogadał się z władzami rosyjskimi w sprawie powołania międzynarodowego konsorcjum mającego przygotować projekt Sachalin-1. Głównym operatorem tego przedsięwzięcia, uważanego za największe pod względem wielkości bezpośrednich zagranicznych inwestycji w Rosji (ponad 4,5 mld dolarów na początku 2006 r.) stała się spółka córka ExxonMobil, zarejestrowana na Bahamach Exxon Neftegaz Limited (30 proc. akcji) – na jej
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze