Ciemniacy kontra „wichrzyciele”

Było trzynaście minut po godzinie 12 w południe,  gdy od strony Krakowskiego Przedmieścia na dziedziniec Uniwersytetu Warszawskiego wjechało przez bramę osiem wycieczkowych autokarów. Wysypał się z nich turystyczny „aktyw robotniczy” z pałkami.Fragment listu Beaty Dąbrowskiej do Władysława Gomułki z 23 lutego 1968 r. „Jestem studentką III roku wydziału filozofii. Dnia 16 lutego br. o godz. 20-ej wieczorem zostałam zatrzymana przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa MSW na ulicy i przewieziona do Pałacu Mostowskich. Zasłyszane wówczas zdania do tego stopnia mną wstrząsnęły, że pragnęłabym pokrótce streścić je, a niektóre dokładnie zacytować. I tak usłyszałam: 1. Jak się pracuje pani między Żydami? 2. Ilu było Żydów wśród zbierających podpisy w związku z „Dziadami”? 3. Pani taka inteligentna i nie zauważyła zalewu żydostwa na katedrach u pani na wydziale? 4. Pani rozumie, że my Polacy musimy wreszcie dojść do głosu, bo tak długo, jak Żydzi zajmują wysokie stanowiska, Polacy wybić się nie mogą. I tak np. dla pani może nie wystarczyć miejsca w katedrze”. „Pamiętam to dokładnie, bo od początku znanego wiecu, który rozpoczął się w samo południe, stałem wraz z kolegami przed wejściem do Instytutu Historii i od czasu do czasu spoglądałem na zegar. O godzinie 12.00 rozpoczął się wstęp do znaczącego rozdziału dziejów Polski, ale początek owego rozdziału ujrzałem na własne oczy 13 minut później, kiedy ordynarnym słowem, pałką, pięścią i kopniakiem zaczęto uczyć
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze