Każdy ma swoją Nangę

Niedawne wydarzenia w Himalajach unaoczniły, jak wielkich i różnorodnych emocji w odniesieniu do wspinaczki wysokogórskiej doświadczać mogą osoby postronne. „Po co oni tam idą?” – pytamy. No właśnie, dlaczego ludzie wspinają się na szczyty gór? Czy na wysokości poziomu morza nie jest już wystarczająco trudno? Himalaizm wzbudza ogromne emocje. Najpierw u tych, którzy się wspinają. Oni w górach właśnie tych emocji szukają, łakną ich. Zanim postawią nogę na szczycie – o ile w ogóle – pojmują ryzyko, sprawdzają siebie, przekraczają własne granice. Z drugiej strony są emocje osób najbliższych wspinaczom – ich małżonków, dzieci, rodziców, przyjaciół. Te jednak są zupełnie inne, bo wynikają z troski o to, by nic kochanej osobie się nie stało.Ich sposób na życie Piotr Pustelnik, trzeci polski zdobywca Korony Himalajów i Karakorum, tak mówi o pasji do wspinaczki: „Kiedyś ktoś mnie zapytał: »Dlaczego chodzisz po górach?«. Odpowiedziałem, że ludzi można podzielić na dwa rodzaje: na tych, którym tej pasji nie trzeba tłumaczyć, i na tych, którym się jej nie wytłumaczy”. Każdy wspinacz zapytany o to, dlaczego się tym zajmuje, odpowiada właściwie tak samo: to jego pasja, to jego życie, że potrzeba wspinania się, eksploracji czy też kreacji tkwi w nich tak głęboko, iż nie potrafią jej się oprzeć. Mówią, że to ich sposób na sprawdzanie samych siebie i pokonywanie swoich słabości. Krzysztof Wielicki, drugi polski zdobywca wszystkich ośmiotysięczników, o 
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze