Rządzić światem i sobą

Woli być oskarżony o litość niż o surowość. Brzydzi się pochopnym gniewem. Cnoty rzymskiego cesarza Tytusa zarówno dziwią, jak i zachwycają. Za nami kolejna udana premiera w Warszawskiej Operze Kameralnej. „La clemenza di Tito” („Łaskawość Tytusa”) Wolfganga Amadeusza Mozarta w reżyserii Marka Weissa.

Działania w Warszawskiej Operze Kameralnej w 2017 r. skutkowały podwojeniem liczby spektakli i koncertów w stosunku do 2016 r. W 2017 r. było ich 146, rok wcześniej – 87. Prezentacji wysłuchało niemal 28 tys. widzów, w 2016 r. było to 14 tys. osób. Spektakli dla dzieci i młodzieży odnotowano w minionym roku o połowę więcej niż w roku 2016.

Z umiłowania do klasyki
Warszawska Opera Kameralna pod dyrekcją Alicji Węgorzewskiej-Whiskerd jest na fali wznoszącej. Ożywienie Zespołu Instrumentów Dawnych, casting na najlepszych muzyków w kraju, walka o wykorzystanie każdego skrawka małej sceny i w końcu repertuar z najwyższej półki. Nie trzeba było długo czekać, by przekonać się, że wzrost poziomu wykonawstwa i zmiana strategii kierowania instytucją przełoży się na liczby. Porównując rok 2016 do 2017, liczby mówią, że na scenie pojawiło się niemal dwa razy więcej spektakli, a frekwencja publiczności zwiększyła się prawie dwukrotnie.
Od września 2017 r. kierownictwo muzyczne sprawuje Friedrich Haider. Zespół Instrumentów Dawnych WOK to specjaliści w zakresie gry na instrumentach historycznych. – Dokładamy wszelkich staranności. Zarówno w muzyce, jak i w scenicznej formie. Wiemy, że w progi WOK przyjdą koneserzy. Chcę, by WOK był jak bombonierka pięknie skomponowanych, wyrafinowanych czekoladek. By posmak słodyczy pozostał bardzo, bardzo długo – mówiła „Gazecie Polskiej Codziennie” dyrektor artystyczna Warszawskiej Opery Kameralnej.   

„Nie dbam o wierność,  która jest owocem strachu”
To słowa Tytusa, rzymskiego cesarza z I wieku n.e., który zdradzony przez swoich najbardziej...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: