Bezkarni skrytobójcy z Kremla

Mordowanie ludzi uznanych przez reżim za wrogów i zdrajców to jeden z fundamentów reżimu putinowskiego. Co ważne, są to morderstwa zarówno w kraju, jak i za granicą. Są usankcjonowane prawnie, mają mocną ideologiczną podbudowę, sięgającą korzeniami czasów, gdy „wrogów ludu” mordowali czekistowscy protoplaści współczesnej Łubianki. Trucizna dodana do pożywienia, strzały na ulicy w biały dzień, bomba podłożona pod auto czy  pobicie przez nieznanych sprawców. Wachlarz stosowanych metod jest szeroki i zależy od tego, czy reżim chce ukryć wiodące do niego tropy, czy też zabójstwo ma mieć charakter ostrzeżenia, wręcz zastraszenia. 27 lutego 2018 r. minęła trzecia rocznica zamordowania Borysa Niemcowa. Przez te trzy lata bardzo wydłużyła się lista ofiar reżimu. Rosyjskie państwo nadal morduje dziennikarzy, opozycjonistów, wszystkich „wiedzących za dużo”. A więc i własnych funkcjonariuszy. Niektórzy mieli szczęście i przeżyli. Jak na przykład zraniona nożem publicystka Tatiana Felgenhauer czy dziennikarz Władimir Kara-Murza, otruty 2 lutego 2017 r., który jednak przeżył i potem wyemigrował. To samo zrobiła publicystka Julia Łatynina po serii gróźb i ataków (m.in. obrzucono ją na ulicy fekaliami, spalono auto, wpuszczono gaz do mieszkania). Najpierw zastrasza się „wrogów Putina”, żeby wyemigrowali lub zaprzestali opozycyjnej działalności. Jeśli to nie działa, są mordowani. Tak było z Borysem Niemcowem, któremu wielokrotnie grożono śmiercią, a mimo to nie chciał
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze