Donbas, czyli koń trojański

Na Kremlu chcą wykorzystać Donbas w charakterze konia trojańskiego dla Ukrainy – uważa publicysta Paweł Kazarin. O wybory w Rosji i kwestię powrotu Donbasu pod kontrolę władz w Kijowie pytała go dziennikarka portalu Apostrophe.ua. Wywiad opublikowano 30 stycznia 2018 r. Oto jego najciekawsze fragmenty.Za dwa miesiące odbędą się w Rosji wybory. Co szczególnego wskazałby Pan w tej kampanii? Z obecną kampanią prezydencką w Rosji związana jest tylko jedna intryga – frekwencja. W ciągu ostatniego roku nie przypadkiem obserwujemy ze strony rosyjskiego przywództwa próby zwiększenia za wszelką cenę frekwencji wyborczej. […] teraz każdy rosyjski obywatel może zagłosować w dowolnym punkcie Rosji. Na przykład jeśli jesteś na liście wyborców w Nowosybirsku, a mieszkasz we Władywostoku, możesz zagłosować we Władywostoku i nie masz obowiązku lecieć przez pół kraju po to, by oddać głos w miejscu rejestracji. Moskwiczanie mogą głosować w Sankt Petersburgu, mieszkańcy Sankt Petersburga na przykład w Permie itd. Ta decyzja administracji prezydenta początkowo miała na celu podniesienie frekwencji. Jeśli popatrzymy na głównych oponentów Władimira Putina (w tych wyborach taką rolę pełnią Ksenia Sobczak i Paweł Grudinin, kandydat komunistów), także znajdziemy próbę podniesienia frekwencji. Dlaczego? Dlatego że Paweł Grudinin, szef sowchozu, członek partii komunistycznej, to taki rosyjski Łukaszenka. A wizerunek Łukaszenki jest w Rosji popularny. Widzą w nim
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze