Nielegalna legionistka Piłsudskiego

Dodano: 01/02/2018 - Numer 2 (144)/2018

„Nigdy nie dało się go namówić, by poszedł z wojskiem do łaźni. Wódki nie pije, nie przeklina, to któż to może być, jak nie baba?” – taka plotka na temat sanitariusza Stanisława Kepisza rozeszła się w Legionach. Ale wielu nie dawało jej wiary, chwaląc odwagę młodego żołnierza, niejeden raz udowodnioną na polu bitwy. Eliza Ludwika Daszkiewiczówna faktycznie żołnierzem była nie tylko wyborowym, lecz także wykształconym – zdała egzaminy z przedmiotów takich, jak materiały wybuchowe, organizacja armii, geografia militarna oraz tych praktycznych, jak strzelanie z browninga i mauzera. Mimo owych egzaminów do walki na linii w Legionach Piłsudskiego jej nie przyjęli – z powodu płci. Poradziła więc sobie, jak umiała.  Na fali powrotu Polaków do interesowania się własną przeszłością historia kobiet służących w legionach na nowo zagościła w naszej świadomości w ostatnich latach. Najpierw była książka Stanisława M. Jankowskiego „Dziewczęta w maciejówkach”, później „Dziewczyny od Andersa” Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol, i to na szkicu „Marzyła, by walczyć” poświęconego Daszkiewiczównie z tej ostatniej książki w największym stopniu opieram ten tekst.Żeńska sekcja Związku Strzeleckiego Według dostępnych źródeł nielegalnych legionistek było kilkadziesiąt, a tym, co kierowało nimi, gdy udając mężczyzn, przystępowały do służby w Legionach, był patriotyzm, któremu wielu przypisywać chce – nie całkiem bez racji – także odcień feministyczny. Stanowisko w kwestii
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze