Czym jest... pokuszenie

„Pokuszenie” to słowo właściwie nieużywane w dzisiejszej polszczyźnie. Z jednym wyjątkiem. Wypowiadamy je, odmawiając „Modlitwę Pańską” – prosząc Boga, by nas na nie nie wiódł. Ten fragment modlitwy przysparza wiele trudności w jego zrozumieniu i bywa różnie wyjaśniany. Wprawia w zakłopotanie nie tylko zwykłych ludzi, lecz także najtęższych teologów, komplikuje pracę translatorom. Papież Franciszek, wbrew doniesieniom niektórych mediów, nie chce zmieniać modlitwy „Ojcze nasz”. Chce tylko skorygować włoskie jej tłumaczenie, jak uczyniono to już we Francji. Również polski tekst tej modlitwy stać się może źródłem nieporozumień, zwłaszcza dla ludzi żyjących współcześnie, mających problemy ze zrozumieniem tekstu posługującego się dawną polszczyzną. „Słownik języka polskiego” podaje, że staropolski rzeczownik „pokuszenie”, wywodzący się od czasownika „pokusić”, czyli „znęcić, skusić”,  oznacza „pokusę, próbę; sytuację budzącą w kimś chęć zrobienia czegoś niewłaściwego, popełnienia grzechu”. Prośba „nie wódź nas na pokuszenie” sugerować zatem może, że to Bóg kusi, popycha w pokusę grzechu, sprawdzając, czy jej nie ulegniemy. Jak jednak Bóg, który jest nieskończonym Dobrem, może nas kusić do zła? Jednak wydaje się, że tłumaczenie „nie dozwól/nie dopuść, byśmy ulegli pokusie/popadli w pokusę” też nie oddaje w pełni treści oryginału, odwracając niejako jego sens. W oryginalnym greckim tekście Ewangelii Bóg jest bowiem tym, który działa, „wiedzie”, „wprowadza”, a nie
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze