Film wolnych ludzi

mat. pras.
mat. pras.

„W powietrzu siejemy strach i spustoszenie; w piekle niemieckich obozów tworzymy ruch oporu; łamiąc szyfr Enigmy, ratujemy życie milionów ludzi. W podziękowaniu zostajemy zdradzeni”. IPN zlecił wykonanie filmu animowanego „Niezwyciężeni”, opowiadającego o 50 latach wojny, jaką toczyli Polacy w latach 1939–1989. Główna teza obrazu osnuta jest wokół faktu, że wojna dla Polaków nie skończyła się w 1945 r. Słowem-kluczem opowieści jest „opór”. Sposobów opowiedzenia tej historii może być mnóstwo. Wygrał pomysł, by był to krótkometrażowy, niewiele ponadczterominutowy film. Twórcy uznali, że bohater będzie symboliczny. Choć pojawiają się w animacji rtm. Witold Pilecki, tworzący ruch oporu w Auschwitz, Jan Karski, idący z raportem o Holocauście do prezydenta Franklina Roosevelta, czy Irena Sendlerowa, ratująca Żydów, to jednak w samym krótkim metrażu ich nazwiska się nie pojawiają. Publicyści „GW” nie mogą wybaczyć twórcom, że w filmie nie ma Lecha Wałęsy… Prawica pyta, dlaczego są robotnicy, ale nie pada słowo „Solidarność”. Nie pada, bo nie słyszymy też o Żołnierzach Wyklętych, choć pojawiają się w animacji i odgrywają bardzo ważną rolę w opowieści. – Główna postać w filmie ma być bohaterem symbolicznym, którego rolą jest uosobienie wysiłków Polaków – mówi Krzysztof Noworyta, producent filmu. – Stworzyliśmy unikatowy wizualny język filmowy, by historię przedstawić w sposób nierealistyczny – tłumaczył Michał Misiński ze studia Juice, reżyser filmu. Efekt jest
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze