Czy istnieje życie po Putinie

fot. SERGEY BOBYLEV/TASS/ HOST PHOTO /POOL/PAP/EPA
fot. SERGEY BOBYLEV/TASS/ HOST PHOTO /POOL/PAP/EPA

Nominał 10 000 rubli, a przy nim wizerunek Władimira Władimirowicza Putina. Z postulatem wypuszczenia takiego nowego banknotu wystąpił do centralnego Banku Rosji pewien związek „patriotycznych przedsiębiorców”. Blisko 18 lat od objęcia rządów na Kremlu Putin pozostaje najwyższą instancją i decydentem we wszystkich kluczowych sprawach polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i obronności. Jest jednym z najbardziej doświadczonych przywódców na świecie. Sprawuje też władzę absolutną w kraju, ciesząc się wciąż dużą popularnością – a jak pokazuje przykład z banknotem: niemal kultem. Jeśli więc jest tak dobrze, czemu jest tak… źle? Bo od 2014 r. Kreml znajduje się w odwrocie. Atakując Ukrainę i anektując Krym, Putin poszedł o krok za daleko. Błędnie zdiagnozował bieg wydarzeń po brutalnym naruszeniu światowego porządku. Zjednoczył i ożywił NATO, wyizolował się na międzynarodowej scenie, naraził kraj na sankcje. Kolejnym fatalnym błędem była ingerencja w wybory prezydenckie w USA. Efekt? Dziś Rosja ma przeciwko sobie niemal cały amerykański establishment, a w Białym Domu zasiada prezydent, który dąży do przywrócenia Ameryce dumy i siły – tak jak zrobił to kiedyś Ronald Reagan. Do tego dochodzi jeszcze jeden wielki grzech, grzech zaniechania w polityce wewnętrznej. Putin nie wykorzystał długiego okresu prosperity do reform mających unowocześnić, usprawnić państwo. Zaś decydując się na konfrontacyjną politykę zewnętrzną, zachwiał delikatną równowagę w elicie. Od czasu
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze