Nauka od Charliego Garda

fot. ANDY RAIN PAP EPA
fot. ANDY RAIN PAP EPA

Zbyt często mamy dziś do czynienia z pozwalaniem na zabijanie ludzi w imię prognozowanej „niskiej jakości życia”. Czy mówiąc o „jakości życia” tak, jak byśmy mówili o „jakości towaru”, „jakości produktu”, „jakości surowca”, nie uprzedmiotawiamy tym samym życia, samego człowieka? Problematyka cierpienia i śmierci wywołuje wiele emocji, szczególnie wtedy, gdy dotyczy  dzieci. „One na to nie zasługują”, „to niesprawiedliwe i okrutne”, „dlaczego?”, „czy nic naprawdę nie można było zrobić?” – takie reakcje słychać zewsząd, gdy cierpi i umiera dziecko, kiedy nie można mu pomóc albo na tę pomoc jest już za późno. Buntujemy się, rozdziera nas niezgoda na taki stan rzeczy. Dziecko powinno cieszyć się w pełni życiem, radośnie wkraczać w każdy jego poszczególny etap, nie zaś leżeć pod gąszczem rurek i wężyków, przyjmować niezliczone ilości leków. Nie powinno się bać, nie powinno cierpieć. Nie powinno umierać. Tak jednak by było w idealnym świecie, jakim ten, w którym żyjemy, nie jest. W naszym cierpienie, ból, śmierć istnieją i dosięgają również dzieci, także te najmniejsze. Doświadczył tego Charlie Gard, doświadczyli jego rodzice. Wielu ludzi na świecie śledziło ich tragiczną historię i przeżywało ją wraz z nimi.„Nasz cudowny chłopczyk odszedł...” „Nasz cudowny chłopczyk odszedł. Jesteśmy z Ciebie dumni, Charlie” – tymi słowami Connie Yates i Chris Gard poinformowali o śmierci swojego synka. Charlie zmarł 28 lipca 2017 r., tuż przed swoimi pierwszymi
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze