Chcę zrobić film o pięknych ludziach

fot. Jan Naj / Gazeta Polska
fot. Jan Naj / Gazeta Polska

Mamy kłopot z mówieniem o patriotyzmie i uczuciach wspólnotowych. I może największym wyzwaniem filmu „Legiony” jest, żeby znaleźć taki język, który nie byłby ani sztuczny, ani patetyczny, tylko współczesny i zajmujący – z Dariuszem Gajewskim, reżyserem filmu „Legiony”, rozmawia Sylwia Krasnodębska.W rozmowach z dziennikarzami podkreślał Pan trudy pracy nad filmem wojennym, scenami batalistycznymi, koordynacją wielu działań na planie filmowym. A ja chciałabym zapytać o przyjemności. Robienie filmu to zawsze przyjemność, a robienie bardzo dużego filmu to bardzo duża przyjemność.A gdzie tkwi ona w pracy nad filmem „Legiony”? Przyjemne jest to, że powołujemy do życia świat, którego już nie ma. Przenosimy się za pomocą magicznej różdżki do 1914 roku i zaczynamy opowieść o świecie i o ludziach, którzy już nie istnieją. Wywoływanie tego świata jest dla mnie czymś niezwykle przyjemnym i frapującym.Aktorzy obiecują, że będzie to film spektakularny. Sebastian Fabijański, odtwórca głównej roli, powiedział mi, że jak oglądał fragmentarycznie powstałe dotychczas zdjęcia, to miał skojarzenia z „Władcą Pierścieni”… Ja też obiecuję, że to będzie film spektakularny.Widzowie czekają na „hollywoodzkie” kino w Polsce. Czy to będzie taki film? Nie, choć jest jeden Amerykanin na planie.Czym się zajmuje? Jest pomocnikiem przy robieniu dymu. Zatrudniliśmy amerykańskiego zadymiarza (śmiech).
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze