Polska to nie sentymentalna abstrakcja

fot. Jan Naj / Gazeta Polska
fot. Jan Naj / Gazeta Polska

Nakręcenie fabularnego filmu „Legiony” o wielkim zwycięstwie naszych ojców to nasz obowiązek wobec przeszłych, ale i wobec przyszłych pokoleń Polaków – z Adamem Borowskim i Maciejem Pawlickim, producentami filmu „Legiony”, rozmawia Sylwia Krasnodębska.Jesteśmy na planie filmu „Legiony”. W czasie gdy rozmawiamy, trwają przygotowania do rozegrania słynnej szarży pod Rokitną. Jaki jest tu stosunek aktorów do statystów? Maciej Pawlicki: Wszyscy są tak mocno zaangażowani, że trudno określić, kto jest aktorem, a kto statystą. Powiedziałbym, że wszyscy są tu aktorami i kaskaderami jednocześnie. Wybuchy, cwał, skoki przez okopy, cięcia szablą, upadki koni… Odtwarzamy losy legendarnych bohaterów: Borys Szyc gra rotmistrza Zbigniewa Dunina-Wąsowicza, a Antoni Pawlicki porucznika Jerzego Topora-Kisielnickiego. Na planie są też m.in. odtwórcy głównych ról w naszym filmie – Sebastian Fabijański i Bartosz Gelner. I wielu innych. Wybraliśmy najlepszych aktorów młodego pokolenia.Co musiał mieć w sobie aktor, by mógł zagrać w filmie „Legiony”? M.P.: Talent i determinację. I musi rozumieć, po co jest ten film. Adam Borowski: Właśnie! Musi rozumieć, po co kręcimy film o pokoleniu, które rzuciło swój los na stos. Przygotowujemy go na stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. To wyjątkowa rocznica i musimy pozostawić po niej, a przy okazji i po nas, jakiś materialny ślad, trwałą wartość. Nakręcenie fabularnego filmu o tym wielkim
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze