Twin Peaks strachy w operze mydlanej

mat. pras.
„Do zobaczenia za 25 lat” – powiedziała Laura Palmer do agenta Coopera w ostatnim odcinku serialu „Miasteczko Twin Peaks”. David Lynch sprawił, że słowa te stały się przepowiednią. I tak, po ćwierć wieku, serial powrócił w nowej odsłonie.

Trzydzieści odcinków, których oglądalność spadała z emisją każdego kolejnego. Nie wszyscy chcą o tym pamiętać, ale to właśnie z powodu pogarszającej się oglądalności produkcję „Miasteczko Twin Peaks” zakończono na drugim sezonie w 1991 r. Tymczasem to ta produkcja przyniosła Davidowi Lynchowi światową sławę, a kult serialu zdaje się żyć własnym życiem. I przetrwał aż ćwierć wieku. Gdy zamykamy ten numer miesięcznika „Nowe Państwo”, jesteśmy jeszcze przed premierą pierwszego odcinka trzeciego sezonu serialu. Wróćmy więc do przeszłości.

Festiwal obsesji i fanaberii
W spokojnym miasteczku na plaży zostaje znalezione ciało dwudziestoletniej Laury Palmer. Choć zbrodnia wydaje się nieprawdopodobna, niebawem okaże się, że mordercą młodej piękności mógł być w tym nadzwyczajnym miasteczku każdy. Jednak nie sama zagadka kryminalna uczyniła z produkcji kultową. Serial sprzed 25 lat przykuł uwagę z pewnością oniryczną formą. Lynch wręcz z ignorancją dla czystości formy łamał wszelkie możliwe schematy. I robił to w sposób zamierzony i często zdumiewający. Z fantazją szaleńca łączył sceny komiczne z pełnymi grozy. Tworzył obrazy rodem z kina artystycznego, by ostentacyjnie zabarwić je zwykłym kiczem. Wprowadził też dużo wątków paranormalnych, zarezerwowanych w tamtym czasie raczej dla produkcji filmowych niż serialowych.
„Agent Cooper był postacią, którą uwielbiałem i z drugiej strony nienawidziłem, bo prawie zabił mnie aktorsko” – powiedział cztery lata temu Kyle MacLachlan, czyli legendarny agent Cooper, w rozmowie z portalem dzikabanda.pl. „Davidowi Lynchowi i Markowi Frostowi udało się bowiem stworzyć postać narkotycznie wciągającą, magiczną. Cooper miał swoje obsesje –...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: