Pozorny triumf postkomuny

W Polsce, niestety, wciąż pokutują stereotypy na temat żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wyniesione z czasów komuny. Środowiskom lewicowym, liberalnym, dysponującym silnym aparatem propagandowym zależy na ustawicznym szerzeniu czarnej legendy NSZ. Żołnierze tej formacji nadal, jak w czasach Jakuba Prawina, Luny Brystigerowej, Stefana Michnika, są przedstawiani jako faszyści, antysemici, kolaboranci Niemiec. Lewicowi i liberalni intelektualiści zakwestionowali prawo do nazwania lubelskiej ulicy imieniem Leonarda Szczęsnego Zub-Zdanowicza, cichociemnego, oficera Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, uhonorowanego Krzyżem Virtuti Militari za kampanię wrześniową 1939 r., Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego z Mieczami II Klasy, odznaką spadochronową, czterema odznaczeniami europejskimi, Złotą Gwiazdą za Wojnę 1939–1945 (The Golden Star), medalem francuskim i Mieczami Hallerowskimi. Zub-Zdanowicz „Ząb” walczył w kampanii norweskiej, francuskiej, a po pobycie na Wyspach Brytyjskich został zrzucony w 1942 r. do kraju jako cichociemny. W czasie skoku doznał kontuzji i w związku z tym pozostawał długi czas w rezerwie organizacji dywersyjnej Armii Krajowej. Przebywał i leczony był na kwaterze Narodowych Sił Zbrojnych. W 1943 r. znużony bezczynnością zorganizował na Lubelszczyźnie oddział partyzancki, który podporządkował dowództwu NSZ. W 1944 r. otrzymał na Kielecczyźnie nominację na szefa sztabu Brygady Świętokrzyskiej NSZ, z którą
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze