Przerwane plany Leonarda Cohena

Odszedł jeden z najgenialniejszych poetów muzycznych XX wieku – Leonard Cohen. Twórca nieoczywisty i tajemniczy, nostalgiczny i zmuszający do refleksji. Leonard Cohen umarł w roku wydania swojej ostatniej i chyba najdojrzalszej płyty. Album „You Want it Darker” w równej mierze zachwycił oddanych fanów, jak i przedstawicieli mediów. Zresztą ci ostatni zawsze podchodzili z niebywałą estymą do Cohena. Na potwierdzenie warto przywołać zorganizowane kilka miesięcy przed śmiercią spotkanie muzyka w Ambasadzie Kanady w Los Angeles z wybranymi dziennikarzami z całego świata. W momencie gdy Cohen otworzył drzwi, by wejść na salę, wszyscy uczestnicy powstali. Ten przejaw szacunku tak bardzo go wzruszył, że kończąc konferencję, powiedział znacząco: „Dziękuję, przyjaciele, za przybycie, bardzo to doceniam. I doceniam również to, że wszyscy powstaliście, kiedy przyszedłem. Mam nadzieję, że spotkamy się ponownie, ponieważ mam zamiar kręcić się w pobliżu, aż skończę 120 lat”. Niestety, los zadecydował inaczej. Rodzinne więzi Wyjątkowość nowego albumu wynika m.in. z bliskiej współpracy między Leonardem a Adamem Cohenem, synem artysty, który podjął się trudu produkcji płyty. Adam Cohen w przepełniony szacunkiem sposób tak opowiadał o wspólnej pracy: „Rozmawiałem ze swoją żoną wcześniej tego popołudnia i ona powiedziała: »W pewnym sensie wydaje się, że całe twoje życie prowadziło do osiągnięcia gotowości, aby móc pracować nad tą płytą«. Wiedziałem, że miała na myśli nie moją
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze