Co zostało z carpe diem

Dodano: 05/05/2017 - Numer 5 (135)/2017
fot. XoMEoX Flickr CC
fot. XoMEoX Flickr CC

„Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…” – pisał Horacy, nawołując do cieszenia się dniem dzisiejszym, do korzystania z chwili, bez myślenia o przyszłości. Słowa te mają jednak zupełnie inne znaczenie, niż nadaje się im w dzisiejszych czasach. Olimpijskie hasło „szybciej, wyżej, dalej” przyświeca coraz jaśniej naszej codzienności. Żyjemy szybciej, mamy mniej czasu – dla siebie i dla innych. Chcemy więcej, sięgamy wyżej, zapominając o tym, co ważne. Bo czy to, o co zabiegamy, czego tak bardzo pragniemy, istotnie jest tym, co na to zasługuje? Czy to, w czym upatrujemy sensu życia, samo ma sens? A może wcale o sens nie pytamy, po prostu żyjemy, dzień po dniu, nie pytając o całość egzystencji? Tak dobrze przyswoiliśmy sobie zasadę carpe diem, że nie pamiętamy już tych dni, które schwytaliśmy? A może, wręcz przeciwnie, pytamy o sens, tylko nie potrafimy mu sprostać? Uciekamy więc od pytań, znów „chwytając dzień” w zupełnie przewrotny sposób, tak naprawdę go nie przeżywając, ślizgając się po powierzchni?W pułapce konsumpcjonizmu Konsumpcjonizm w prosty sposób zdefiniować można jako „postawę polegającą na nieusprawiedliwionym (rzeczywistymi potrzebami oraz kosztami ekologicznymi, społecznymi czy indywidualnymi) zdobywaniu dóbr materialnych i usług, lub pogląd polegający na uznawaniu tej konsumpcji za wyznacznik jakości życia (lub za najważniejszą, względnie jedyną wartość)”. Jeszcze prościej: to
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze