Przekrojowa wiwisekcja politycznej hołoty III RP

Dodano: 05/05/2017 - Numer 5 (135)/2017
Stanisław Rozpędzik/PAP
Stanisław Rozpędzik/PAP

Polityczna hołota zmieniła swoją strukturę, straciła zdolność do budowania społecznych emocji i co więcej seria skandali z udziałem wodzów rewolucji kompromituje ich z każdym dniem coraz bardziej. Przyznaję, że biorę się za tę robotę z obrzydzeniem i chętnie bym komuś zapłacił, aby się za mnie ubabrał analizą marginesu społecznego, w dodatku potraktowaną przekrojowo. Trochę żartuję, ale nie do końca, naprawdę nie widzę nic przyjemnego w pisaniu o tym, jak funkcjonuje hołota i do czego jest wykorzystywana. Istnieje jednak bardzo ważny powód, który każe z tematem się zmierzyć, w przeciwnym razie obecność hołoty stanie się czymś akceptowalnym, do czego człowiek cywilizowany dopuścić nie ma prawa. Światowcy w garniturach Patrząc na polską rzeczywistość ukształtowaną po 1989 roku, jedno musimy zauważyć i oddać pewną sprawiedliwość. Mniej więcej do roku 2005 siły III RP nie stosowały takich narzędzi, jak uliczne prowokacje i właściwie na scenie politycznej nie było partii, którą cechowało polityczne chuligaństwo. Za pewien wyjątek wypada uznać Samoobronę, ale ten przykład jest o tyle nieadekwatny, że cokolwiek by o Lepperze i jego ekipie mówić, to jednak nigdy nie byli akceptowani przez salony, wręcz przeciwnie. Postkomuniści i tak zwani liberałowie cały czas stosowali jedną technikę, pokazywali się w garniturach i mielili okrągłe słowa bez używania „wyrazów”. W ten sposób stali się wzorcowymi budowniczymi naszej młodej demokracji. Pełna kultura „ą”, „ę”, do
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze