Zuzanna w kąpieli

Dodano: 04/04/2017 - Numer 4 (134)/2017
arch.
arch.

Żydowscy rodzice oddali ją pod opiekę babci, w której domu mówiło się po rosyjsku. Mimo to wybrała polską kulturę i po polsku pisała swoje wiersze oraz utwory satyryczne. Jako nastolatka przyjaźniła się ze Skamandrytami, a cały tom wierszy poświęcił jej Józef Łobodowski. Zginęła z rąk Niemców, rozstrzelana na dziedzińcu krakowskiego więzienia przy Montelupich. Gdyby przeżyła wojnę i dożyła obecnych czasów, miałaby dziś 100 lat. Z okazji owej setnej rocznicy urodzin odbyły się już uroczystości, a poetkę wspominano, głównie przypominając jej tragiczną śmierć.„Są granice nawet diablej cierpliwości” A mi jak na złość w twórczości Ginczanki najbardziej podoba się wszystko to, co wesołe. W powstałym w 1935 r. warszawskim tygodniku satyrycznym „Szpilki” była ona jedyną damą (dodajmy: 18-letnią) w męskim towarzystwie. Nad takim jej wyborem ubolewała poetka Lola Szereszewska: Ginczanka, dziewczę hoże, wołyński motylek, zamiast salon mód zwiedzać – nawiedza redakcje, a gdyby się zajęła własnym sexappelem dawno by poszły w górę jej małżeńskie akcje. O sprawach damsko-męskich pisała w swych fraszkach Ginczanka wiele i czasem bardzo złośliwie, jak w wierszyku „Do zazdrosnej”: Gniewniejszym byś patrzyła okiem, Gdybyś i jeszcze to wiedziała, Że nie uwiodłam tobie męża Lecz gorzej: wcale go nie chciałam. Inna z fraszek skierowana była „Do pana, który zwykł mnie pytać: »Z kim pani flirtuje?«”. Odpowiedź łamała zasady owego flirtu: Gdyby mnie częściej pan
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze