Czekiści pilnują smoleńskiego „śledztwa”

Dodano: 04/04/2017 - Numer 4 (134)/2017
Wojciech Pacewicz/PAP
Wojciech Pacewicz/PAP

Nie, to niemożliwe – ileż razy słyszeliśmy te słowa w reakcji nawet na hipotetyczne postawienie pytania o możliwość przeprowadzenia przez rosyjskie służby zamachu 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. A przecież już wtedy znana była historia katastrofy lotniczej, do której doszło 9 marca 2000 r.  na moskiewskim lotnisku Szeremietiewo... „Oczywiście do czasu zakończenia śledztwa przekazanie dowodów rzeczowych nie jest możliwe” Siergiej Ławrow, szef MSZ Rosji Start wyczarterowanego Jaka-40 zakończył się tragedią, o 8.41 samolot doszczętnie się rozbił. Na pokładzie był Artiom Borowik. Biznesmen i szef holdingu medialnego Sowierszenno Siekrietno, wydawca gazety i programu telewizyjnego pod tym samym tytułem. Do katastrofy doszło w samym szczycie kampanii wyborczej p.o. prezydenta Władimira Putina. Czy tragedia na lotnisku i śmierć Borowika miały związek z przyszłością polityczną Putina? Absolutnie tak. Cofnijmy się trzy miesiące: na początku stycznia 2000 r. w gruzińskiej gazecie „Alija” pojawia się wywiad z Wierą Nikołajewną, z domu Putin, od kilkudziesięciu lat żyjącą w gruzińskiej wsi Metechi. Kobieta twierdzi, że to ona jest prawdziwą matką Putina. Ujawnienie i nagłośnienie tej informacji, podważającej oficjalną wersję o petersburskim pochodzeniu następcy Jelcyna, mogłyby zagrozić wyborowi Putina. Materiały na ten temat trafiły do czeczeńskiego biznesmena Ziji Bażajewa. To on  poszedł z nimi do Borowika, a ten postanowił ujawnić je w swoich mediach. W dniu 9 
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze