Szacunek dla życia i śmierci

W Holandii najpierw zalegalizowano eutanazję dla osób terminalnie chorych, cierpiących silny, „nie do zniesienia” ból, będących w stanie „bez szans na poprawę”. Krąg ludzi, których można uśmiercić mocą prawa, sukcesywnie się jednak powiększał. I powiększać się chce nadal... Życie jest wartością najwyższą. Niewielu z nas się z tym stwierdzeniem nie zgodzi, kiedy jednak zaczniemy rozpatrywać kwestie szczegółowe dotyczące życia i śmierci człowieka, przypatrzymy się sytuacjom, w których problematyka ta wysuwa się na plan pierwszy, okazuje się, że nasze jej postrzeganie znacznie się różni. Często mówi się o tym, że współczesna cywilizacja nosi w sobie znamiona cywilizacji śmierci. Trudno oprzeć się temu wrażeniu szczególnie wtedy, gdy przyglądamy się dzisiejszym dyskusjom dotyczącym aborcji dzieci niepełnosprawnych czy eutanazji osób chorych i towarzyszącym im dywagacjom na temat, które życie jest godne i warte przeżycia, a które nie, i kiedy, jeśli zostanie negatywnie ocenione, można je zakończyć. Do czego przesuwanie granic w tym względzie prowadzi, pouczają nas przykłady z tych najbardziej cywilizowanych krajów. Przykład Holandii Kiedy ówczesna holenderska minister zdrowia Els Borst podpisała w 2002 r. ustawę sankcjonującą eutanazję, wypowiedziała znamienne słowa: „Dokonało się”. Nietrudno dopatrzeć się w nich nawiązania, kpiącego i bluźnierczego wręcz, do słów Chrystusa dokonującego swej męki na krzyżu w Wielki Piątek: „Wykonało się”. Tak, wtedy, w 2002 r.,
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze