W Rio znów narzekanie

Zrobienie przeglądu prasy latynoskiej z wakacji, które nie tak dawno się skończyły, nie mogło mieć innego finału. Zwłaszcza że podczas tych wolnych dni miało miejsce wydarzenie, które zajmowało przez miesiąc uwagę całego świata. Igrzyska olimpijskie na latynoskim kontynencie.

Choć w tych dniach to zmagania najlepszych zawodników świata najbardziej przykuwały uwagę opinii publicznej, prasa latynoska nie zajmowała się wyłącznie tematem sportowej rywalizacji. Zwróciła uwagę na zupełnie inne problemy niż rekordy świata na bieżni czy torze pływackim.
Pekin 2008 – to było coś
Eduardo J. Castelao pisał w hiszpańskojęzycznym „El Mundo”:
„Scena w posuwającej się bardzo wolno, liczącej około tysiąca osób kolejce:
– Dzień dobry. Można prosić butelkę wody?
– Tak, mamy jeszcze kilka. 8 reali (około 2,2 euro) za butelkę.
– Poproszę więc – wyciągam banknot 10 reali.
– Niestety, bardzo mi przykro. Można płacić jedynie kartą.
Moje oczy przypominają w tej chwili oczy niemieckiego piłkarza Özila.
Jeszcze inna sytuacja. Tym razem 11.00 rano. Wypożyczalnia rowerów.
– Witam. Można prosić sałatkę?
– Przykro mi. Mamy tylko kanapki warzywne.
– Ale przecież tam widzę leżące składniki. Do lasagni, do kanapek, są owoce..
– Tak, ale sałatki nie mogę panu dać. Przepraszam.
Przedstawienie prawdziwego obrazu Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro mimowolnie stawia warunek porównania tego, do czego dochodzi tutaj, z tym, co działo się na poprzednich igrzyskach. Pekin 2008 to był bez wątpienia perfekcjonizm. Ukazanie światu państwowych zdolności do mobilizacji ludzi i zasobów. To oczywiście miłe, gdy dziennikarza wozi się wszędzie autobusem, a następnie z autobusu na konkretne już areny sportowe podwozi się dodatkowo wózkami golfowymi. To oczywiście miłe, gdy 37 wolontariuszy powie nam dokładnie, gdzie znajdują się drukarki. To miłe, ale chyba nie do końca konieczne. Londyn zapamiętamy z...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: