DRUGA STRONA LUSTRA

Nie należało mówić, że Okrągły Stół zorganizowała bezpieka (Kiszczak był jedynie szefem jakiegoś MSW, reformatorem, a na koniec człowiekiem honoru). Sprawa komunistycznych konfidentów stała się niemal tabu, a spoglądanie w przeszłość uchodziło za przejaw nowej paranoi. Dwa światy istniały znowu, tylko granica między nimi była bardziej płynna. Przechodzenie na drugi świat i powrót były dużo łatwiejsze. Jedynym strażnikiem światów stał się Adam Michnik. To on mógł wysłać na tamtą stronę lustra i nie pozwolić już nigdy na powrót. Ławka ostatecznie wykluczonych mała nie była. Jednak nawet łopata Michnika wszystkich nie zdołała zagrzebać, niepokornych przybywało. „Gazeta Wyborcza”, koncentrując się na bieżących interesach, straciła większość ze swojej sędziowskiej mocy. Światy znowu zaczęły się przenikać, czego najlepszym dowodem był rodzący się w 2005 r. sojusz PiS i PO. Do sojuszu nie doszło. Jednak kontrakcja budowniczych „realnego” świata nie wydawała się ostateczna. Polacy, dzieląc się na zwolenników Kaczyńskiego i Tuska, nie chcieli likwidować IPN i zakłamywać najnowszej historii. Wyjątkiem była tu sprawa Lecha Wałęsy, którego PO wbrew faktom wybielało. Tafla lustra przecięła ostatecznie nasz świat dopiero 10 kwietnia 2010 r.: w Smoleńsku albo doszło do zwykłego wypadku, albo podważamy powszechną zgodę elit, która wykluczała zamordowanie prezydenta. Wraz z badaniem tej zbrodni trzeba było rozważać możliwy udział w niej Moskwy, przestępstwa rządu przy przygotowaniu wizyty w
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze