Razem się urodzili i razem zginęli

Los żeglarzy z Węgorzewa, Piotra i Mieczysława Ejsmontów, braci bliźniaków, to wyjątkowy przykład wierności swoim dziecięcym marzeniom i wartościom, jakie wyznawali choćby ich przodkowie na Grodzieńszczyźnie. Za marzenia o wolności i swobodnym żeglowaniu zapłacili najwyższą cenę. Zginęli na jachcie „Polonia” pod banderą Wolnych Polskich Żeglarzy w czasie rejsu dookoła świata w 1969 r. O ich żeglarskich wyczynach w czasach Peerelu informowały jedynie Radio Wolna Europa i Głos Ameryki. Bracia przyszli na świat w listopadzie 1940 r. w Grodnie, pięć lat później urodziła się Wanda, ich siostra. Rodzice, Jadwiga i Józef Ejsmontowie, zdołali jeszcze tuż przed wejściem Sowietów zakończyć budowę domu. Ojciec pracował na kolei, pochodził ze starego szlacheckiego rodu, mającego jeszcze jaćwieskie korzenie. Ejsmontowie od ponad 500 lat sprawowali ważne funkcje polityczne, kulturalne na ziemi grodzieńskiej. – Kiedy okazało się, że Grodno nie będzie należało do Polski – wspomina Wanda Ejsmont-Śmiechowicz –  ojciec zdecydował się na opuszczenie ukochanej ziemi. Do 1952 r. mieszkaliśmy w Kętrzynie, tutaj urodził się nasz brat Janek. W tym roku tata otrzymał pracę kasjera towarowego PKP w Węgorzewie, zamieszkaliśmy w niedużym domku z ogródkiem obok dworca kolejowego. Wokół nas były Wielkie Jeziora Mazurskie. Piotrek i Mietek pokochali wodę od pierwszego wejrzenia. Zamiast wracać do domu po lekcjach, szlifowali stare poniemieckie dezety w powstałym akurat Klubie Morskim Ligi
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze