Cud mikroekonomii

Zwykłym zjadaczom chleba Polska zaczyna się jawić jako oaza spokoju. Nie przełoży się to natychmiast na wielkie inwestycje ekonomiczne – na to trzeba lat. Efekty będą widoczne w małych, rodzinnych firmach.

Ekonomiści przywiązują bardzo dużą wagę do danych za pierwsze półrocze tego roku. Wynika z nich, że zamiast wzrostu o 3,6 PKB będziemy mieli wzrost 3,4 PKB, czyli gorszy niż przewidywano. Jednocześnie bardzo wzrosła konsumpcja. To są informacje świadczące o zupełnie innych zjawiskach. Albo więcej konsumujemy i więcej wytwarzamy, albo produkcja spada. Nie widać też masowego wzrostu importu. Czyli na co poszły nasze pieniądze?
Dla mnie jest to oczywiste....
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: