Polska jest posażną panną. Jednak...

Dodano: 01/02/2017 - Numer 2 (132)/2017

Gdy śp. Władysław Bartoszewski, minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, a wcześniej z nominacji Kazimierza Marcinkiewicza przewodniczący rady nadzorczej PLL „LOT” (sic!), mówił, że Polska na arenie międzynarodowej nie jest posażną panną, nie powinniśmy w związku z tym grymasić (czytaj: twardo negocjować) – pewnie nie wiedział, jak bardzo się myli. W latach 2005–2010 śp. prezydent RP prof. Lech Kaczyński przyjął jako podstawę funkcjonowania Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej coś, co należałoby określić jako „licytowanie ponad to, co się ma w kartach”. W tłumaczeniu: Polska prowadzi politykę zagraniczną na wyższym poziomie i z większymi ambicjami, niż to wynika z prostego iloczynu naszego potencjału demograficznego, pozycji ekonomicznej oraz położenia geopolitycznego. Polityka ta, umiejętnie prowadzona, przynosiła nam korzyści nieporównywalne ze „smutą” rządów PO–PSL w latach 2007–2015. Pomyślałem o tym skrajnie minimalistycznym, a więc po prostu nieprawdziwym i nieadekwatnym do sytuacji naszego kraju na arenie międzynarodowej –  stwierdzeniu Bartoszewskiego, ale też o pryncypiach polityki zagranicznej prezydenta Kaczyńskiego, gdy niemiecki opiniotwórczy „Die Welt” napisał, po 14 miesiącach rządów PiS i 20 miesiącach prezydentury polityka PiS-u, że należy zacząć dogadywać się z Jarosławem Kaczyńskim i nie traktować władzy PiS jako czegoś chwilowego. Od satysfakcji i uznania, iż „przyszła koza do woza”, ważniejsza jest fotografia
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze