O tempora, o mores!

Dodano: 01/02/2017 - Numer 2 (132)/2017
fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Dzisiejsza opozycja nie widzi w sobie zła. Zdaje się nie dostrzegać tego, jak sama niszczy Polskę i to, co dla Polski najważniejsze. Powiedzieć, że działa w sposób nieprzyzwoity, to rzec mało. Istnieją w polszczyźnie słowa, które powoli znikają z użycia. I nie tylko one, lecz także fenomeny przez nie nazywane. Jednym z takim słów zdaje się być „przyzwoitość”. Pojęcie, które ostatnimi czasy straciło na swej wartości i sile, stało się deficytowe w szczególności w szeroko pojętym „życiu politycznym”. A przecież „przyzwoitość” to cecha, która w życiu społecznym właśnie winna się objawiać. Tymczasem zachowania pewnych polityków i niektórych „społeczników” stają się raczej przyczynkiem do postępującej degradacji pojęcia przyzwoitości. Do tego stopnia, że nieprzyzwoitość wokół nas osiąga niekiedy wymiar bezwstydu. Czy to dlatego, że po prostu żyjemy w nieprzyzwoitych czasach?Przyzwoicie, czyli jak? Antoni Słonimski głosił swój słynny bon mot, który brzmi tak: „Gdy nie wiadomo, jak się zachować, na wszelki wypadek trzeba zachować się przyzwoicie”. Przyzwoicie, czyli jak? Co to właściwie znaczy? Być może przyzwoitość jest pojęciem tylko w pierwszym odruchu łatwym do zdefiniowania i wcale nie istnieje jeden jej wzór, lecz jest ich wiele, bo dla każdego znaczy coś innego? Marcin Wolski określa, czym jest przyzwoitość, w następujący sposób: „[...] to nieodzowny składnik kindersztuby, a zarazem harmonii w stosunku do świata i do siebie”. Kiedy myślimy o 
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze