Walkę o Polskę mieli we krwi

Jeden z hierarchów Kościoła katolickiego powiedział kilka lat temu o mieszkańcach ziemi łomżyńskiej, iż jest to „wierny lud, Bogu oddany, przywiązany do Kościoła i ojczyzny”. Na pewno nie przesadził w słowach. W nadbiebrzańskiej i nadnarwiańskiej krainie Żołnierze Wyklęci jeszcze w latach 50. stawiali zbrojny opór komunistom. W walce brały nieraz udział całe rodziny. Kozłowscy to stara szlachecka rodzina, z kilkuwiekową tradycją, której przodkowie walczyli w powstaniach narodowych. W rodzinie pielęgnowane były nie tylko wartości patriotyczne, narodowe, lecz także dbano o jak najlepsze wykształcenie. Z dużym powodzeniem Kozłowscy prowadzili swoje majątki rolne. Izydor Kozłowski, nestor rodziny, zarządzał dużymi, bo ponadtysiąchektarowymi dobrami ziemskimi, znajdującymi się w powiatach łomżyńskim i wołkowyskim. W powiecie łomżyńskim były to majątki Siemień i Kałęczyn, a w powiecie wołkowyskim m.in. Janów-Teklin – w tymże majątku prowadzona była na bardzo wysokim poziomie hodowla koni arabskich, wymagająca dużej wiedzy i umiejętności. We wrześniu 1939 r. konie zostały przekazane na potrzeby polskiej armii. Izydor i Stefania Kozłowscy mieli sześcioro dzieci – pięciu synów i córkę. Wszyscy walczyli w podziemiu niepodległościowym. Najstarszym z dzieci był Antoni, rocznik 1910, przyszły kapitan Wojska Polskiego, Narodowych Sił Zbrojnych, ps. „Szczerbiec”, „Biały”, pełniący m.in. funkcję komendanta Powiatu Łomża NSZ, a jednocześnie inspektora Obwodu „A” w Okręgu
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze