Feministką (nie) być

Walka o równe prawa kobiet jest dziś pretekstem do podważania tradycyjnego modelu rodziny i istoty macierzyństwa oraz propagowania wolności seksualnej. W ten sposób to, co miało służyć zapewnieniu równego statusu kobiet i mężczyzn, co było troską o ochronę prawdziwych interesów kobiet i społeczeństwa, stało się propagowaniem radykalnych idei feministycznych. Kobiety słyszą często ze strony innych przedstawicielek płci pięknej słowa, iż powinny się wspierać i „trzymać się razem” z racji tego właśnie, że są kobietami. Każda z nas jest bowiem silna, razem zaś posiadamy siłę zwielokrotnioną, która pozwala zdziałać dużo dobrego. Z pewnością tak jest, musimy jednak zadać pytanie, czy każde z haseł postulowanych przez pewne grupy pań wyraża pragnienia i myśli wszystkich kobiet? Trudno zrozumieć „damy”, określające się mianem feministek, które chcą być, często na siłę, głosem innych kobiet, nie mając do tego podstaw. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że większość z nich wykorzystuje postulowaną walkę z dyskryminacją do własnych celów i promocji siebie. Robert Biedroń zapytany przy okazji odbywającego się w maju tego roku VIII Kongresu Kobiet, dlaczego kobiety mają się wspierać tylko ze względu na płeć, odpowiedział, cytując Madeleine Albright: „W piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie wspierają innych kobiet”. Najpierw jednak trzeba zadać pytanie, jaki obraz kobiecości kreują feministki i czy pod hasłem „bycia kobietą” rozumieją to samo, co inne panie. Z 
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze