Wolność, pokój i pucz, który przegrał z mediami

fot. Marcin Obara/PAP
fot. Marcin Obara/PAP

Rządzące niepodzielnie Polską w czasie dominacji nad nią komunistów i postkomunistów elity podniosły krzyk, kiedy wspólne działania Komitetu Obrony Demokracji, ruchu Obywatele RP, a także partii politycznych Nowoczesna i Platforma Obywatelska oraz kilku mniejszych organizacji nazwane zostały przez Jarosława Kaczyńskiego „próbą puczu”. Pucz – pojęcie z języka nauk politycznych to synonim zamachu stanu. Ile źródeł, tyle definicji tego zjawiska. Wymienić warto kilka. Według słownika Webstera, „pucz” to podejmowana w sekrecie i wykonywana niespodziewanie próba obalenia rządu. Inne definicje mówią o nielegalnych działaniach mających na celu przejęcie kontroli nad państwem, o udziale w takich działaniach elit wojskowych lub innych, funkcjonujących w aparacie państwa lub na jego obrzeżach. Wspomniane pojęcie „zamachu stanu” odnosi się z kolei do francuskiego pojęcia „coup d’etat”, które w momencie użycia po raz pierwszy oznaczało „nokautujące uderzenie w istniejącą administrację państwową”. W innych definicjach czytamy o „militarnej, paramilitarnej lub opozycyjnej frakcji, która odbiera władzę obecnemu rządowi”, a jeszcze inne wskazują na specyficzny rodzaj zamachu stanu, w efekcie którego grupa polityczna, która nie przeprowadza samego puczu, przejmuje władzę z nadania samych puczystów. W mniejszym lub większym stopniu w działaniach, jakie obserwowaliśmy w grudniu 2016 r., obecne były wszystkie lub prawie wszystkie elementy opisywane w politologicznych definicjach
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze