Kręte ścieżki Bieszczad

Historia Antoniego Żubryda jest niezwykle burzliwa, był człowiekiem obdarzonym charyzmą, potrafiącym porwać za sobą ludzi, przed którym nawet komuniści czuli respekt. Nie dziwi więc, że przedstawiany był przez nich jako krwawy watażka, prymitywny bandyta, a jego oddział określano jako „bandę rabunkowo-terrorystyczną NSZ”. Przez wiele lat zafałszowany obraz Żubryda i jego żołnierzy kształtowała powieść Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach”, która miała 12 wydań, pierwsze w 1959 r. Pozycja osiągnęła w sumie nakład ponad 0,5 mln egzemplarzy i była lekturą szkół średnich i zasadniczych zawodowych. Na kanwie tej powieści czołowi reżyserzy peerelowscy, Ewa i Czesław Petelscy, zrealizowali w 1961 r. film „Ogniomistrz Kaleń” z Wiesławem Gołasem w roli głównej.  Ucieczka spod lufy karabinu Urodził się w Sanoku w 1918 r. Kiedy skończył 15 lat, rodzice wysłali go do trzyletniej Szkoły Podoficerskiej Piechoty dla Małoletnich w Śremie niedaleko Poznania. Nauka w szkole była bezpłatna, więc dobrze się składało, bo rodzina Żubrydów nie należała do zamożnych – ojciec był woźnym w sanockim gimnazjum, a matka nie pracowała. Po ukończeniu szkoły Antek otrzymał przydział do 40 Pułku Piechoty „Dzieci Lwowskich” we Lwowie, gdzie pełnił funkcję dowódcy plutonu. Z macierzystym oddziałem walczył we wrześniu 1939 r. w obronie Warszawy. Jego walory dostrzegli dowódcy, bo został awansowany do stopnia sierżanta, a ponadto otrzymał Krzyż Walecznych. Wraz z kolegami z pułku trafił po
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze